sobota, 12 lutego 2011

"Jaki kac pulsuje w głowie
Przeżyłem wczoraj ostry balet.."
Dziś spanie,rosołek,Apap,spanie.
Wypiłam mało,wyrzygałam wszystko i ległam,nad ranem się ocknęłam,dopiero rozebrałam,wyrzygałam ponownie i znów ległam,a teraz już w sumie czuję się dobrze.Dziękuję.
To była taka próba generalna przed czwartkową bibą w pracy,przynajmniej wiem na ile będę mogła sobie pozwolić. A to wszystko dlatego,że alkohol piłam ostatnio w Sylwestra i w tej chwili mój organizm jak widać przeprogramował się zupełnie. Odkąd wróciłam do pracy mniej jem,mniej śpię no i w zasadzie niedługo będę abstynentką. Ale to dobrze,dobrze mi z tym :)
Poza tym zima wróciła,samochód mam u mechanika,dzieci są zdrowe,mąż niezaspokojony,dom trochę zaniedbany,ale za to w pracy ci,na których opinii mi zależy mnie doceniają,czyli ogólnie jest git.





poniedziałek, 10 stycznia 2011

praca,praca i jeszcze raz zmęczenie..do załatwienia mam tysiące spraw,dobrze,że biorę się za nie od razu,a nie odkładam na później,na razie załączył mi się motorek w tyłku i z entuzjazmem wypełniam wszystkie obowiązki,domowe zaś zostają na niedzielę..dzieci w tygodniu są poza domem większość dnia,bo póki co inaczej nie da rady,byleby były zdrowe,bo wizyt u lekarzy w harmonogramie na dzień dzisiejszy nie uwzględniam i nawet nie chcę o tym myśleć..ogólnie nie zapeszając jest nieźle,chodzi mi tu głównie o męża,nawet ostatnio pozmywał naczynia,co mu się zdarzyło pierwszy raz od 6 lat,czyli odkąd jesteśmy małżeństwem,robi mi kanapki,herbatkę i w ciągu ubiegłego tygodnia gotował obiady..bardzo pozytywnie mnie zaskoczył i chciałabym,żeby taki był zawsze,bo bardzo mi się taki podoba :)

poniedziałek, 20 grudnia 2010

Wróciwszy do starej kochanej roboty po 2-letniej przerwie żywię nadzieję na rychłą poprawę mojej sytuacji finansowej,nie mam jednak pewności kiedy ten dobrobyt nastąpi,gdyż wiele się we firmie pozmieniało..
Kiedyś brało się zaliczkę normalnie wypisując sobie KW i na ten przykład można było przed Świętami wziąć kilka stówek na prezenty,teraz natomiast to już nie jest takie oczywiste.Niedawno wprowadzono dość ciekawy i nowoczesny program do sprawnej obsługi firmy i klientów,w którym to należy wpisywać niemalże każde piardnięcie..choć nie,nie do końca tak jest,szef stwierdził ,że każde piardnięcie wpisywać musi księgowy,a my aż tak to nie musimy..no ale okazuje sie teraz,że nie można ot tak wziąć przysłowiowej złotówki,bo się coś tam nie będzie zgadzać,no jakby logiczne..Czy więc w związku z powyższym na pierwsze zarobione w tym roku pieniądze mam czekać aż do 20stego stycznia?Kicha trochę,może szef wypłaci mi z innej kasy,niefirmowej,może z własnej prywatnej,zapytam go,może się zgodzi ;p

Poza tym choinka w domu już ubrana i gdy włączamy świeczki słychać zachwyt synka: O! o! o!
Dzieci kładą się na dywanie i patrzą na drzewko.
Pada śnieg..
..jak nastrojowo

poniedziałek, 15 listopada 2010

o żesz kurwa mać !!

powyższe stwierdzenie,które i tak wydaje mi się delikatne,napisałam wczoraj...tylko to ciskało mi się na usta w tej całej beznadziejnej powtarzalności sytuacji..
to,że używam wulgarnych słów pewnie brzydko o mnie świadczy,ale w tej chwili to mnie najmniej interesuje
zaczynam mieć pretensje sama do siebie,że tkwię w tym gównie po uszy..jakoś tak nie idzie mi wygrzebywanie się z niego..przeczekuję chyba,wypatruję lepszego czasu,a męczę się przy tym jak cholera,i nie wiem ile jeszcze wytrzymam..gdybym tylko miała się gdzie podziać,gdybym miała odłożony kawałek grosza
nie chcę oglądać i słuchać pijaka,
nie chcę się bać o siebie i dzieci,
nie chcę czuć tych wszystkich złych emocji

jestem przybita na maxa