butelka czerwonego wina...zadziałała jak wyciszacz,pozwoliła na chwilowe (dlaczego tylko chwilowe?) uspokojenie, na cud niepamięci, dzięki niej spojrzałam na wszystko bardziej pobłażliwie, bez rozgoryczenia, bez potrzeby rozkładania problemów na czynniki pierwsze
a dziś znowu zniechęcenie i te cholernie ponure obowiązki w skisłym domu,którego zaczynam nie znosić
jedynym sensownym akcentem będzie dziś okazja do rozwijania mojego niewątpliwego talentu rzeźniczego,czyli rozbrojenie 25kg świeżej jeszcze ciepłej wieprzowiny ,ale to dopiero wieczorkiem tak na dobranoc
nie jest dobrze, mówię wam..coś wisi w powietrzu...
piątek, 5 listopada 2010
środa, 3 listopada 2010
ponuro i krwawo..ale nareszcie spokojnie
śnią mi się zmiany,wciąż coś planuję,głównie w nocy,
już wiem co to takiego bezsenność
sama siebie próbuję oszukać,że przecież luz,bo jeszcze trochę czasu jest,ale stres mnie zżera,mobilizuje mnie to ale i przeraża
i cholera muszę się wziąć za angielski,ale tym razem na poważnie
śnią mi się zmiany,wciąż coś planuję,głównie w nocy,
już wiem co to takiego bezsenność
sama siebie próbuję oszukać,że przecież luz,bo jeszcze trochę czasu jest,ale stres mnie zżera,mobilizuje mnie to ale i przeraża
i cholera muszę się wziąć za angielski,ale tym razem na poważnie
czwartek, 21 października 2010
nie śpię i myślę
los się podstępnie do mnie uśmiecha aż zeschizowałam
o drugiej obudziły mnie dziwne myśli i tak do tej pory siedzę z gorącą londyńską Ahmad Tea w odświętnej filiżance i taplam się w swoich wynurzeniach
targa mną trochę poczucie niesprawiedliwości,trochę strach
a wszystko przez spotkanie z szefem i jeden dzień spędzony w pracy
po dwuletniej przerwie zasiadłam na moim starym miejscu za moim starym biurkiem,odebrałam kilka telefonów od starych znajomych,których niepodważalnie ucieszył mój głos,spotkałam kilku starych znajomych,którzy obdarowali mnie ciepłym uśmiechem,więc ta strona medalu jest bezsprzecznie ok,
natomiast cała reszta jest zdecydowanie be i fuj
no i po kolei:
poczucie niesprawiedliwości-nawet z brzuchem miałam więcej obowiązków od mojej obecnej zastępczyni a zarabiałam mniej,pytam dlaczego,skoro ciągle słyszę,że ona nic nie umie i więcej jej nie ma w robocie niż jest,bo lata po lekarzach jakby na siłe szukała chorób
strach-przed tym czy aby mój biedny szef nie chce mnie zwyczajnie wydymać (w przenośni oczywiście),proponując mi przejęcie interesu na zasadzie franczyzy
czasu mam sporo na zastanowienie i zorientowanie się w sytuacji finansowej firmy,nie myślałam tak o tym dopóki nie pojawiłam się tam wśród tych wszystkich ludzi i dopóki nie stałam się księgą skarg i zażaleń
nie wiem czy dam radę udźwignąć tyle,ale z drugiej strony jest ryzyko jest przyjemność..no i nie wszyscy mając niespełna 30 lat dostają taką szansę,by zarządzać rozhuśtaną juz firmą,która ma wyrobioną renomę i do tego nie jest to biznes rodzinny..
miotam się
idę po jeszcze jedną herbatę...
o drugiej obudziły mnie dziwne myśli i tak do tej pory siedzę z gorącą londyńską Ahmad Tea w odświętnej filiżance i taplam się w swoich wynurzeniach
targa mną trochę poczucie niesprawiedliwości,trochę strach
a wszystko przez spotkanie z szefem i jeden dzień spędzony w pracy
po dwuletniej przerwie zasiadłam na moim starym miejscu za moim starym biurkiem,odebrałam kilka telefonów od starych znajomych,których niepodważalnie ucieszył mój głos,spotkałam kilku starych znajomych,którzy obdarowali mnie ciepłym uśmiechem,więc ta strona medalu jest bezsprzecznie ok,
natomiast cała reszta jest zdecydowanie be i fuj
no i po kolei:
poczucie niesprawiedliwości-nawet z brzuchem miałam więcej obowiązków od mojej obecnej zastępczyni a zarabiałam mniej,pytam dlaczego,skoro ciągle słyszę,że ona nic nie umie i więcej jej nie ma w robocie niż jest,bo lata po lekarzach jakby na siłe szukała chorób
strach-przed tym czy aby mój biedny szef nie chce mnie zwyczajnie wydymać (w przenośni oczywiście),proponując mi przejęcie interesu na zasadzie franczyzy
czasu mam sporo na zastanowienie i zorientowanie się w sytuacji finansowej firmy,nie myślałam tak o tym dopóki nie pojawiłam się tam wśród tych wszystkich ludzi i dopóki nie stałam się księgą skarg i zażaleń
nie wiem czy dam radę udźwignąć tyle,ale z drugiej strony jest ryzyko jest przyjemność..no i nie wszyscy mając niespełna 30 lat dostają taką szansę,by zarządzać rozhuśtaną juz firmą,która ma wyrobioną renomę i do tego nie jest to biznes rodzinny..
miotam się
idę po jeszcze jedną herbatę...
piątek, 1 października 2010
o seksie,a raczej jego braku
czy możliwe jest przeżyć kilkanaście lat razem i mieć nadal gęsią skórkę gdy się myśli o partnerze?
przecież najbardziej podniecające jest to co nieosiągalne, niezdobyte, to czego się nie ma..
czy kobiety myślą o seksie tyle samo co mężczyźni? a jeśli tak, czemu to ukrywają, czemu się wstydzą o tym mówić?
ostatnio dość sporo rozmawiam na ten temat z przyjaciółką..rodzą nam sie w głowach niezłe fantazje..wywnioskowałyśmy,że stałyśmy się nareszcie świadome swoich potrzeb..pojawia sie ochota na flirt,na myślenie typowo męskie,czyli wykorzystać i nie dzwonić
o czym to świadczy?
może o braku zainteresowania ze strony naszych mężów?może dlatego,że zwyczajnie przestali o siebie dbać?spoczęli na laurach i myślą,że już nie muszą się starać...
a może poprostu nam się nudzi?mamy zbyt mało obowiązków(hmm) i szukamy nowych wrażeń?
przecież najbardziej podniecające jest to co nieosiągalne, niezdobyte, to czego się nie ma..
czy kobiety myślą o seksie tyle samo co mężczyźni? a jeśli tak, czemu to ukrywają, czemu się wstydzą o tym mówić?
ostatnio dość sporo rozmawiam na ten temat z przyjaciółką..rodzą nam sie w głowach niezłe fantazje..wywnioskowałyśmy,że stałyśmy się nareszcie świadome swoich potrzeb..pojawia sie ochota na flirt,na myślenie typowo męskie,czyli wykorzystać i nie dzwonić
o czym to świadczy?
może o braku zainteresowania ze strony naszych mężów?może dlatego,że zwyczajnie przestali o siebie dbać?spoczęli na laurach i myślą,że już nie muszą się starać...
a może poprostu nam się nudzi?mamy zbyt mało obowiązków(hmm) i szukamy nowych wrażeń?
czwartek, 30 września 2010
wczoraj = bogaty wachlarz wrażeń
z rana emocje siarczyście negatywne,które z biegiem dnia słabły,a wieczorem bardzo miłe przeżycia dzięki cyrkowcom z Cyrku Zalewski, zdrowa adrenalina,jaką wzbudziły we mnie ich występy była świetnym zakończeniem tego ponurego dnia,zasnęło mi się iście błogo i tak też spałam
dziś mąż mój marnotrawny wysłał mi smsa z przeprosinami za wczorajszy kłótliwy poranek,ale jakoś tak wcale te przeprosiny na mnie nie działają,cieszę się,że go nie ma i nie będę go widzieć aż do jutrzejszego wieczora
tak się u mnie porobiło,że z każdym pijackim incydentem,z każdą kolejną kłótnią,gdzieś w środku coraz mocniej się upewniam,że nie ma sensu tego dalej ciągnąć,bo to wszystko jest już zbyt męczące..
daliśmy sobie czas do końca roku,by podjąć konkretne decyzje
póki co teraz jest czas na obserwowanie i przemyślenia
wiem,że ja nie mogę tak dalej tkwić w zawieszeniu,nie lubię żyć nijak,nie chcę dostosowywać się do innych
czuję sie tak jakby w moim życiu nie było miejsca na mnie,na to co chcę robić,jak chcę myśleć,ograniczone prawa,natłok obowiązków,wiem,w międzyczasie pozacierały się pewne granice,wiem,że niestety pozwoliłam na to ja sama..nie zastanawiałam się wcześniej,że moje wyrzeczenia,starania,ustępstwa obrócą się przeciwko mnie,że w końcu przyjdzie taki moment,że nie bedę się liczyć..
z rana emocje siarczyście negatywne,które z biegiem dnia słabły,a wieczorem bardzo miłe przeżycia dzięki cyrkowcom z Cyrku Zalewski, zdrowa adrenalina,jaką wzbudziły we mnie ich występy była świetnym zakończeniem tego ponurego dnia,zasnęło mi się iście błogo i tak też spałam
dziś mąż mój marnotrawny wysłał mi smsa z przeprosinami za wczorajszy kłótliwy poranek,ale jakoś tak wcale te przeprosiny na mnie nie działają,cieszę się,że go nie ma i nie będę go widzieć aż do jutrzejszego wieczora
tak się u mnie porobiło,że z każdym pijackim incydentem,z każdą kolejną kłótnią,gdzieś w środku coraz mocniej się upewniam,że nie ma sensu tego dalej ciągnąć,bo to wszystko jest już zbyt męczące..
daliśmy sobie czas do końca roku,by podjąć konkretne decyzje
póki co teraz jest czas na obserwowanie i przemyślenia
wiem,że ja nie mogę tak dalej tkwić w zawieszeniu,nie lubię żyć nijak,nie chcę dostosowywać się do innych
czuję sie tak jakby w moim życiu nie było miejsca na mnie,na to co chcę robić,jak chcę myśleć,ograniczone prawa,natłok obowiązków,wiem,w międzyczasie pozacierały się pewne granice,wiem,że niestety pozwoliłam na to ja sama..nie zastanawiałam się wcześniej,że moje wyrzeczenia,starania,ustępstwa obrócą się przeciwko mnie,że w końcu przyjdzie taki moment,że nie bedę się liczyć..
Subskrybuj:
Posty (Atom)
