piątek, 11 grudnia 2009

tak trudno rano jest wziąć się w garść i przestać przeciągać się w cieple kołdry,w głowie nawałnica myśli obowiązkowych i czy to dzień powszedni czy nie to i tak jeden ch.. trzeba wstać,ogarnąć siebie i pobojowisko dokoła.. dzieci mam złote,bo śpią prawie do południa,więc ranek należy do mnie.. przeważnie przeznaczam go na spanie,ale czasami tak jak np dziś budzę się gdy mąż wychodzi do pracy.. a właśnie mąż-codziennie tak się gramoli jak słoń w składzie porcelany-umarlaka z grobu by podniósł-ja mam zwykle kamienny sen po pijanym wieczorze,ale zdarza się,że zostaję wyrwana ze słodkiego śnienia,no i nie mam wyjścia-patrzę w okno,drapię się..po uchu i hop na równe nogi (bo mam akurat równe,a nie tak jak niektórzy jedną krótszą) Na moje ogarnianie siebie składa się słodka kawa z mlekiem,prysznic-jeśli w nocy był seks-dziś pachnę owsianym mleczkiem,makijaż zrobię później,a teraz komputer-kolejna upojna chwila poranka-wiadomości od znajomych,przyjaciół-miło jest powitać dzień widząc że ktoś o mnie pomyślał wczoraj wieczorem bądź dziś z samego rana..teraz jeszcze bardziej będzie mnie ciągnąć tutaj,bo mam zamiar bardzo aktywnie pisać,zapał jest,a z wyłuskaniem czasu powinnam sobie poradzić gdzieś pomiędzy mieszaniem strogonowa a wieszaniem prania..dziś ruszam na zakupy,ale tylko niezbędne,alkoholu niestety nie przewiduję,bo w ogóle obudziłam się z zamiarem niepicia.Taki zamiar mam w zasadzie każdego ranka (tzw kac moralniak) ale z biegiem dnia mi przechodzi,a wieczorem tak jakoś czegoś brakuje.No w końcu nałóg to nałóg
Na razie nie zdaję sobie z niego sprawy,więc z nim nie walczę
a wczoraj piw 2 i pół
sex-2 razy

2 komentarze:

  1. bez picia się da, uwierz... wiem coś o tym!

    OdpowiedzUsuń
  2. Holden... da się, ale, co z tego!

    OdpowiedzUsuń